nie poddawaj się jesieni
kiedy milczy wszystko
ona szumi liśćmi
jęczą przed spadaniem
nie poddawaj się jesieni
kolory blakną
ale tylko na chwilę
przyjdzie sroga kurtyna
i ukryje to wszystko
zakryje to szronem
jak kocem przyciężkim
pod prześcieradłem z martwych mszyc
nie chciałbym
ale mógłbym
nie będę
i nie muszę
rozpadł mi się świat
pomiędzy serdecznym a wskazującym
porwane serwetki
wyschnięte winogrona
wiśnowe usta
jesienne suche usta
tanie wina i zapach starych motyli
nigdy tak jak teraz
nigdy tak jak tu
nie byłem
bardziej
nie byłem
tu