pod neonową kopułą
powietrza brakuje
na echa
ściany w pochyle
w wiecznym tąpnięciu
przewrócą życia na plecy
o odpowiedniej porze
popsute mleko drogi
zaleje gwiazdy i już
nie poparzą
spadną skruszone
w otwarte oczy
czasze parasoli
śpiące trzmiele