nie czuję granic
wyplułem sny
jak pestki czereśni
na jej spocone uda
ćmy jej powiek
w ciepły sad
pikują
jak kamikadze
nie czuję granic
wyplułem sny
jak pestki czereśni
na jej spocone uda
ćmy jej powiek
w ciepły sad
pikują
jak kamikadze
suną anioły
szare strzały
ich skrzydła syczą
blisko fal
nisko zbyt nisko
ostatnia kałuża
to morze
nie ma dna