mosty już połamane
układają się w wygięte
klucze do mieszkań
muszych karaluszych
ślady starej krwi
na framugach okien
nie wrócisz
tu
nie wrócisz
widziałem oczy
nie wrócisz
widziałem oczy
puste jak twoje
serce o poranku
gdy nic takie
serce o poranku
gdy nic takie
w głowie
musze karalusze
obok postne
pokutne cienie
brwi chyba
unoszą się wstydem
musze karalusze
obok postne
pokutne cienie
brwi chyba
unoszą się wstydem
dzika miłość
łapie za klamki
każdych drzwi
łapie za klamki
każdych drzwi
klucze jak wtedy
ciepłe wianki
pierwsze i słabe
drżące dłonie
ciepłe rzeczne
nie moje i
nie twoje