nie zbudowałem domu
w domach przy firankach
więdną wystraszone dzieci
nie spłodziłem syna
ojcowie znikają na zawsze
pod swoimi czarodziejskimi płaszczami
nie posadziłem drzewa
wszystkie położą się
pod ostatnim wydechem
z płonącej paszczy smoka
ratuję się przed spadaniem
każdym ruchem skrzydeł