środa, 26 listopada 2025

rozbiegam
rozpędzam 
do lotu się wzbić 
bez przerwy
nareszcie 
bez końca 

na słonych jej oczu 
niespokojnych jeziorach
od tafli jej serca 
dymionego szkła 

słowa jak cygańskie konie 
same się pętają 
w cichym śniegu 

piątek, 14 listopada 2025

jesień komety

chmurne nieba
zaciąga kometa
oczko w pończosze 
śpiącej kochanki

do wilgotnych ust 
jesiennych framug
orzech roztańczony 
stare ramiona zbliża 

gubi liście 
jak dzieci klucze do domu

poniedziałek, 3 listopada 2025

...

wciąż pachniesz ciepłym deszczem 

na bezwietrzu 

w półmroku

rozżarzona


popatrz


port się w dole nam wyświetla

płonące jachty 

jak napisy końcowe