nie zbliżaj się do rzek
niosą dłonie
wyrwane
z dłoni
nie zbliżaj się do rzek
niosą maszty ramion
wyrwanych
z ramion
nie zbliżaj się do rzek
otwarte oczy
wyrzucają na brzeg
wpatrzone w zamknięte
wpatrzone w martwe
nie zbliżaj się do ognia
niby dobrze go znasz
nie zbliżaj się do ognia
w ogóle go nie znasz
poniedziałek, 27 maja 2019
sobota, 25 maja 2019
wiek nie ma znaczenia
to dziewczę
porusza się jak woda
oczy błyszczą jej
jak hartowana stal
odbita w świetle mgławicy
strategie tysięcy generałów
wypluwa razem z gumą
do żucia
mrużąc oczy
jak przy eksplozji
na co okopy
i broń na wypadek
gdy poczujesz pod plecami
ziemię martwych
ostre maszty
kurewskich uprowadzeń
ziemia która już dawno
nie obraca się
tak jak powinna
która już dawno
tkwi w tym samym
miejscu płytko niepewnie
drży czasami jak
ranna sarna
to nie jest miejsce
na przyzwoitość
ten śmiech zrywa kurtyny
zaczepy karniszy pękają w jęku
malinowe ślady na plecach
malinowe ślady na drzwiach
nie da się gdzie ukryć
ukryć już
nie ma gdzie
ona otwiera usta jak skrzydła
pióra spocone
wirują
porusza się jak woda
oczy błyszczą jej
jak hartowana stal
odbita w świetle mgławicy
strategie tysięcy generałów
wypluwa razem z gumą
do żucia
mrużąc oczy
jak przy eksplozji
na co okopy
i broń na wypadek
gdy poczujesz pod plecami
ziemię martwych
ostre maszty
kurewskich uprowadzeń
ziemia która już dawno
nie obraca się
tak jak powinna
która już dawno
tkwi w tym samym
miejscu płytko niepewnie
drży czasami jak
ranna sarna
to nie jest miejsce
na przyzwoitość
ten śmiech zrywa kurtyny
zaczepy karniszy pękają w jęku
malinowe ślady na plecach
malinowe ślady na drzwiach
nie da się gdzie ukryć
ukryć już
nie ma gdzie
ona otwiera usta jak skrzydła
pióra spocone
wirują
poniedziałek, 20 maja 2019
nikt nie trzymał steru
wiem czemu milczysz
ile można kłamać
kończą się słowa
jak paciorki mantry
kurczą się słowa
jak wspomnienia kiedy
byłaś wolna
wiem czemu kłamiesz
ile można milczeć
brzydnie ta cisza
jak poranne wytrawne
naleśniki bez smaku
i kłótnie o plany
na kolejny dzień
bez sensu się stroisz
w te barwy obronne
uzbrojona po pachy
w ślepą amunicję
nie trzymał steru
nikt
nie trzymał steru nikt
ile można kłamać
kończą się słowa
jak paciorki mantry
kurczą się słowa
jak wspomnienia kiedy
byłaś wolna
wiem czemu kłamiesz
ile można milczeć
brzydnie ta cisza
jak poranne wytrawne
naleśniki bez smaku
i kłótnie o plany
na kolejny dzień
bez sensu się stroisz
w te barwy obronne
uzbrojona po pachy
w ślepą amunicję
nie trzymał steru
nikt
nie trzymał steru nikt
piątek, 3 maja 2019
najwięcej jest tu srok (Zielona Góra)
tu kwitną nocami
drzewa jabłoni
czereśni i śliw
gdy mróz liże korzenie
na dwa metry wgłąb
uśmiechają się tylko
skrzydlate potwory
na próżno wyczekują
ukryte po koronach
tu stygną za dnia
oddechy spod masek
całuj tylko w ukryciu
tu nie ma namiętności
tu jest lista zadań
tu nie ma namiętności
przestań usta układać
w płytki grób
ogień który nie parzy
ogień którego się nie czuje
zajął właśnie twoje włosy
bo głowy już nie
płoniesz jak chińska pochodnia
wszystko płonie
wszystko spłonie
i tak nic nie poczujesz
drzewa jabłoni
czereśni i śliw
gdy mróz liże korzenie
na dwa metry wgłąb
uśmiechają się tylko
skrzydlate potwory
na próżno wyczekują
ukryte po koronach
tu stygną za dnia
oddechy spod masek
całuj tylko w ukryciu
tu nie ma namiętności
tu jest lista zadań
tu nie ma namiętności
przestań usta układać
w płytki grób
ogień który nie parzy
ogień którego się nie czuje
zajął właśnie twoje włosy
bo głowy już nie
płoniesz jak chińska pochodnia
wszystko płonie
wszystko spłonie
i tak nic nie poczujesz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)