jeszcze się niebo
po sztormie kołysze
w pohuku rozdarte
utonie
pod paznokciami
pył gwiezdny został
znajdą go na sam
koniec
jeszcze się niebo
po sztormie kołysze
w pohuku rozdarte
utonie
pod paznokciami
pył gwiezdny został
znajdą go na sam
koniec
wulgarna martwa kobieta
przechodzi przez ściany przedpokoju
nad ranem słońce udaje kamień
i żadne bieguny i żaden konik
usłyszy jak milczę
niczego się nie boję
najbardziej jej psów i śliny
więc nie wchodzi mi w drogę
nic już nie czuję
ale przed burzą
pocę
po nocy
odpadają
łuski pirani
jestem w piorunie
pod nim i nad nim
uderzam w siebie
na pamięć