gubię drogę do domu
zamiast za cieniem
po swoich śladach
bezoki konik
z zepsutej karuzeli
blady na słońcu
w deszczu próchnieje
słyszę jak kroją
z kurtyn mundury
a w szklane rakiety
tankują krew
gubię drogę do domu
zamiast za cieniem
po swoich śladach
bezoki konik
z zepsutej karuzeli
blady na słońcu
w deszczu próchnieje
słyszę jak kroją
z kurtyn mundury
a w szklane rakiety
tankują krew