skończylo się przyjęcie
spragniona wczoraj
łapiesz sople
w otwarte parasole
jeśli śnieg to kwiaty sztormu
wianki nieba rozplątujesz
unosząc się lekko
nad wszystkim co popsujesz
nie idź ze mną do miasta
sprzedam cię tuż za bramą
w nocy z nurtem rzeki
kocie przęsła porwało