nic mnie nie zatrzyma
już dawno nikt
taranuję parawany
po martwych
porzucone dzieci
oplute przez zdradę
w którą się nie wierzy
wszystkie uśmiechy kłamią
pleśniejące owoce
zgniłe mięso
zatrute studnie
infantylne tatuaże
na podudziu dziwki
nie dotknę już żadnej z miłości
palce mi chorują od litości