śnią mi się brudne szyje
kamienic studni
z powybijanymi oknami
podbite oczy
gołębie parapety
stęchlizna sięga orbity księżyca
zaglądającego przez popękane
ściany sypialni
na łóżkach zaplątane
strzępy spadochronów
suche szare szypułki truskawek
i okruchy chleba spod pleców
szukam
po strychach
mają tam kino
uciekają pod sufit
gdy zapalam oczy