środa, 26 listopada 2025

rozbiegam
rozpędzam 
do lotu się wzbić 
bez przerwy
nareszcie 
bez końca 

na słonych jej oczu 
niespokojnych jeziorach
od tafli jej serca 
dymionego szkła 

słowa jak cygańskie konie 
same się pętają 
w cichym śniegu