to dziewczę
porusza się jak woda
oczy błyszczą jej
jak hartowana stal
odbita w świetle mgławicy
strategie tysięcy generałów
wypluwa razem z gumą
do żucia
mrużąc oczy
jak przy eksplozji
na co okopy
i broń na wypadek
gdy poczujesz pod plecami
ziemię martwych
ostre maszty
kurewskich uprowadzeń
ziemia która już dawno
nie obraca się
tak jak powinna
która już dawno
tkwi w tym samym
miejscu płytko niepewnie
drży czasami jak
ranna sarna
to nie jest miejsce
na przyzwoitość
ten śmiech zrywa kurtyny
zaczepy karniszy pękają w jęku
malinowe ślady na plecach
malinowe ślady na drzwiach
nie da się gdzie ukryć
ukryć już
nie ma gdzie
ona otwiera usta jak skrzydła
pióra spocone
wirują