piątek, 10 lipca 2026

zerwany

gubię drogę do domu 

zamiast za cieniem 

po swoich śladach 


bezoki konik 

z zepsutej karuzeli

blady na słońcu

w deszczu próchnieje

 

słyszę jak kroją 

z kurtyn mundury

a w szklane rakiety 

tankują krew