nikogo już nie ma
obrazy wypadają z ram
po klatkach schodowych z lodu
ciągle jest noc za dnia
poćwiartował nas świt
pod betonowym niebem
a teraz
w robactwie naszych serc
na wpół dzikie ptactwo
żeruje
nie jestem częścią
tej przestrzeni
wbijam się tylko w nią
jak nóż
igła strzykawka
jednorazowy
jak miłość szczenięca
jak bóg