środa, 26 listopada 2025

rozbiegam
rozpędzam 
do lotu się wzbić 
bez przerwy
nareszcie 
bez końca 

na słonych jej oczu 
niespokojnych jeziorach
od tafli jej serca 
dymionego szkła 

słowa jak cygańskie konie 
same się pętają 
w cichym śniegu 

piątek, 14 listopada 2025

jesień komety

chmurne nieba
zaciąga kometa
oczko w pończosze 
śpiącej kochanki

do wilgotnych ust 
jesiennych framug
orzech roztańczony 
stare ramiona zbliża 

gubi liście 
jak dzieci klucze do domu

poniedziałek, 3 listopada 2025

...

wciąż pachniesz ciepłym deszczem 

na bezwietrzu 

w półmroku

rozżarzona


popatrz


port się w dole nam wyświetla

płonące jachty 

jak napisy końcowe 

środa, 18 grudnia 2024

ona

późne jagody

zebrane w ciepłej rosie


w burzową noc

zaczęło bić od nowa 


serce moje zaczarowane 


dzikie niegrzeczne 


od nowa











środa, 1 maja 2024

tłoczymy się, żeby spaść



nikogo już nie ma 
obrazy wypadają z ram 
po klatkach schodowych z lodu 
ciągle jest noc za dnia

poćwiartował nas świt 
pod betonowym niebem 
a teraz 
w robactwie naszych serc 
na wpół dzikie ptactwo 
żeruje

niedziela, 4 lutego 2024

latarnie


będziemy jak rzeki
a morza już nie będzie 
przy dzikich pożółkłych plażach 
poodwracani

pod oczami szafirowymi
pamiątki znad jezior
połyskują 
jedyne czynne jeszcze 

środa, 24 stycznia 2024

regalica

nie jestem częścią

tej przestrzeni

wbijam się tylko w nią


jak nóż


igła strzykawka

jednorazowy

jak miłość szczenięca 


jak bóg

poniedziałek, 25 września 2023


pływam po ścianach 
rosnę jak cień
światło jest znikąd 
sięgasz po mnie 
jak po ostatnią 
zapałkę

kiedyś wszystko odpadnie
po cichu ślamazarnie 
i przypomnisz sobie

już nie wrócę 

środa, 19 lipca 2023

królestwo niebieskie


nic tu po nas
nie zostanie 
w szafirowe tunele 
spadamy 

gdzie bólu ma nie być 
już 
i łez też 
nie

będziemy się mienić 
na białozłoto

lukrecja


ulice powieczorne
wiją się 
słonokarmelowe
przełykasz słońce
a łzy perełki bursztyny
żelki łaskoczą w język 

niedziela, 14 maja 2023

...


odwraca mnie
do góry dnem
i zmywa mnie z pokładu 

i żaden brzeg już nie 
i port już nigdy 
żaden