piątek, 3 maja 2019

najwięcej jest tu srok (Zielona Góra)

tu kwitną nocami
drzewa jabłoni
czereśni i śliw
gdy mróz liże korzenie
na dwa metry wgłąb
uśmiechają się tylko
skrzydlate potwory
na próżno wyczekują
ukryte po koronach


tu stygną za dnia
oddechy spod masek
całuj tylko w ukryciu
tu nie ma namiętności
tu jest lista zadań
tu nie ma namiętności
przestań usta układać

w płytki grób

ogień który nie parzy
ogień którego się nie czuje
zajął właśnie twoje włosy
bo głowy już nie
płoniesz jak chińska pochodnia

wszystko płonie
wszystko spłonie
i tak nic nie poczujesz


piątek, 8 lutego 2019

można wszystko

nigdy nie byłaś mi wierna
tylko wachlarz był wybałuszony
chodziłaś wokół
jak ta kwoka wokół martwego

głowa przy głowie
śliskie kasztany
gnijące na oczach świń

ludzie to tłuste mrówki
w ścieżkach szczyn
na usługach królowej

jej oczy mają każdy kolor

jeśli można zabić z miłości
to można wszystko
weź spróbuj morza
weź przestań rzygać


wtorek, 22 stycznia 2019

dawno nie

Kto ma dotykać
kiedy wszyscy już martwi
ostatnie obrazy
w kalejdoskopach

Obracasz to w marznących palcach

Co ma cię zatrzymać
kiedy wszystko zastygło
twarda zmarzlina na
dziecięcych policzkach

Pokonaj gracza,
a nie grę.
Przypadkowe sekwencje.
Już dawno nie żyjesz,
już dawno nie









wtorek, 15 stycznia 2019

Szczątki

Widziałem topniejący śnieg
zygotę kałuży
nic się w niej nie odbija
nie błyszczy
nie srebrzy

przypadkowy benzynowy
szukając węglowodanów
odchyla całoroczną kołdrę
gołąb 100 % puchu
szczątki motyla
ususzone w piekarniku

każdego dnia zabijają prezydenta
każdego dnia koronują błazna
nie można tego bardziej ścisnąć
zostają ślady w oczach



środa, 2 stycznia 2019

druga prędkość kosmiczna oznaczana

pod stalowym kloszem nieba
gubią się szyki
gęsie klucze
bezładne drobiny kurzu
wypluwane przez
porzucony projektor

brudne palce
plotą warkocze
kokardy osmalone benzynowe
tombakowe zalotki
złoto głupców
pod drżącymi powiekami

lustra przymierzalni
zachodzą mgłą
oddechy je złuszczą
ponaglane
kolejki chcących nowe twarze
ciągną się po horyzont zdarzeń

to nieprawda, że zgasło
słońca tu nigdy nie było
to nieprawda, że zaszło
ono tu nigdy nie wschodziło









wtorek, 11 grudnia 2018

nici

sylwetka człowieka
wchłaniana przez cień
rzucany przez porzucone
na drodze samochody
z wydłubanymi światłami
wpadają jedno na drugie
źródło jest puste w środku
korytarze bez końca
wiją się pod powierzchnią
w ślimaczych ucieczkach
świdry diamentowe
wirujące bezgłośnie
pionowe kanały dostarczają tlen
można posłuchać jak mruczy
ogień jest rześki
w studniach kamienic
słychać miarowo
ostrzone noże
nożyczki bez miejsc na palce
siekiery poszczerbione
zardzewiałe naparstki
igły z powykręcanymi uszami




piątek, 7 grudnia 2018

8 minut


nawet gdy mrużysz
oczy zmęczone, wściekłe
i piękne jak pogrzeb psa królowej
gdzie nos i ogon
konduktu we mgle
próbują w nich udawać zorze,
to nie przez światło,

to nie przez słońce,
przypuszczalnie martwe,
bo tego nie wiesz nigdy
przez całe osiem minut,
160 oddechów w twoim stanie

potrzymam cię za rękę
to zawsze pomaga,
nieważne gdzie jest przeciek,
bo pomiędzy pokładem a dnem
mieszkają tysiące ciem,
czemu się boisz?
widziałem czoło składu,
sunące z A do B
i jego skrzące
żelazne macki
ślizgające się po zamarzniętych drzewach

to wszystko przenika
jak promienie roentgena
już wszystkie kości policzone

ułożę ci włosy
na czole
jak trzciny jezioro
w łagodny sierpniowy zmierzch

czemu się boisz?
to tylko brak jawy,
śnimy bez przerwy
cały czas
śnimy,

to sen.




piątek, 30 listopada 2018

szron

Rozpadam się na oślep w tętnice gęstych rzek, w fontanny słodkiej śliny, w kwietniki mostów, w śnieg, I jestem jakby obok i nie ma w tym bo, zgubiłem wczoraj wszystko, a dziś znalazłem to. Rozrzucam się po słońcach, zlizuję z komet szron, nie szukam śladów życia, Ja nie jestem stąd.
https://www.youtube.com/watch?v=og9CLayZ_Ks

środa, 21 listopada 2018

trupy

jeżdę autobusami
za zimno na rower
i na wszystko
w autobusach jest prawdziwie
martwi ludzie
martwe twarze
martwe palce
na wyczerpanych smartfonach

jadę zbyt krótko
by widzieć defibrylację
ale sprzęt jest
jadę za krótko by
skorzystać z wifi
bo po co
wszyscy poza też martwi
ale działa monitoring
i klimatyzacja
jestem częścią lepszego świata

róża wiatrów
busola głupców
kompas szaleńców
wszystko zapowiada zimę

oby do wiosny trupy
oby do wiosny





poniedziałek, 19 listopada 2018

tylko jesień

jak by nie patrzeć
ścieram łagodne szkliste
oczy bombardowane
mokrym prochem
z zerwanych żagli
z rąk błaznów
mających trzymać ster
z rąk morderców
inżynierów okopów
strategów ucieczki
wampirów fajerwerków
manekinów w marynarskich ubrankach
twarze klaunie debilne
muchy szczury skurwysyńskie pomioty
pchają mi się pod nóż

a to tylko mgła
mówią
tylko jesień





piątek, 2 listopada 2018

moment

ukradkiem, po omacku,
w niewinnym pośpiechu,
wymieniamy oddechy,
usta gorące jak piekło,
usta miękkie jak niebo,
głęboko i szybko,
na świeżo wypranej
czarnej chuście,
prowizoryczne prześcieradło
w białe grochy
przesuwa się pod nami.

widzę, gdy puszcza
oczko w pończosze,
rodzi się nowa gwiazda
w miejsce starej,
cała galaktyka wygina się pode mną,
słyszę jak obcas wbija się w igliwie.
ślady po haftkach na drżących plecach
czuję pod drżącymi palcami,
blizny po kometach,
blizny po snach,
tysiące mokrych nocy
pod baldachimem niewinnej księżniczki.
nie możesz już być bliżej,
bardziej już być nie możesz,
nie można już bardziej być

z daleka okrzyki i śmiechy,
ostatnie przejażdżki na łańcuchowej,
strzelnice pachną starym drzewem i ołowiem,
teraz opuszczają zardzewiałe kotary,
gasną światła automatów do gier,
milkną flippery i jednoręcy bandyci
gasną ostatnie z gier.