wtorek, 15 lutego 2022

powiedz "już"

rozsypię się talią znaczonych kart

na niskim peronie

wymięte rotują

lokomotywa stygnie 

w oddali 

mosty gną się kocio

zamarza mokre pod oczami

oplute udaje bursztyny

powiedz "już"

rozrzucę się jak suchy chleb 

w trzewia gołębie benzynowe

i spadną tłuste w jeszcze ciepłe

otwarte czasze parasoli

poniedziałek, 14 lutego 2022

cyrk



trapezy uwolnione
nikt już
nie spadnie z nich
bo nie ma tu nikogo
i nie ma tutaj nic

zwijają się pod dachy
kurtyny w mewiej krwi
aplauzy zimnych ogni
i nie wie o tym nikt

piątek, 4 lutego 2022

...

już nie chodź za mną

do miasta 

tam zamiast do snu

kładą się w ogień 

pod neonowym 

pękniętym niebem

chowają niedonoszone


a potem płoną

całymi nocami

i skaczą z mostów

do odbitki

przęseł rozhuśtanych

....

skończylo się przyjęcie

spragniona wczoraj

łapiesz sople

w otwarte parasole


jeśli śnieg to kwiaty sztormu

wianki nieba rozplątujesz

unosząc się  lekko

nad wszystkim co popsujesz


nie idź ze mną do miasta

sprzedam cię tuż za bramą

w nocy z nurtem rzeki

kocie przęsła porwało


sobota, 22 stycznia 2022

...

pójdę w ogrody
wysuszyć oczy
nocą na wieżach
ostudzą dzwony

pójdę przytulić
ostatnie morze
i już nie wrócę tu
po nic


piątek, 21 stycznia 2022

porcelanę

będę dotykać

jak porcelanę

ostrożnie

ścieram kurz
z na półotwartych
drzwi do piwnicy
pierwszych ostatnich
ust

tuż pod podłogą
nocne motyle
w pajęczym pyle
łopoczą

niedziela, 16 stycznia 2022

...

spływają nocą

z mgieł muślinowych

tratwy morderców
kochanków spłoszonych

uwaga !
ruszył księżyc
rozpycha się wśród chmur
kieruje się ku centrum
kieruje się na wschód

a od południa
toczą ogień
podpalić krew
tym co nie płonie

...

kopię w deszczu studnię życzeń

wzdłuż rzeki kładę most
zasadzam kwiat paproci
buduję szklany dom

pachniała jagodami
wilczymi dziećmi mchu
jej jagodowe usta
wyrwały mnie ze snu

...

biegłem za nimi

jak do jezior
aż nagle
wyrósł las
pośród wilgotnych
sennych zwierząt
zostało jedno z nas

gdzie koronami
czesane niebo
drapie się aż do krwi
odpada cekin
z szala galaktyk
i już nie kusi
nic

środa, 15 stycznia 2020

wyrzucane

słowo obok słowa
kawałki lustra
odbijają gwiazdy
oddając im w srebrze

skąd są te ciała
na linii brzegu
jedno na drugim
z każdym przypływem

na ciepłe jeszcze
na ciepłe plaże
będą tu tańczyć
nie ma łez

a nad niebem
sztormy tkają
ich krosień rozpędzonych
nie widać
nie słychać
a są

czwartek, 12 grudnia 2019

musze karalusze

gdzie teraz chcesz pójść?
mosty już połamane
układają się w wygięte
klucze do mieszkań

muszych karaluszych

ślady starej krwi
na framugach okien
nie wrócisz 
tu
nie wrócisz

widziałem oczy 
puste jak twoje
serce o poranku
gdy nic takie 
w głowie
musze karalusze
obok postne
pokutne cienie
brwi chyba
unoszą się wstydem

dzika miłość 
łapie za klamki
każdych drzwi
klucze jak wtedy
ciepłe wianki 
pierwsze i słabe
drżące dłonie 
ciepłe rzeczne
nie moje i 
nie twoje