słowo obok słowa
kawałki lustra
odbijają gwiazdy
oddając im w srebrze
skąd są te ciała
na linii brzegu
jedno na drugim
z każdym przypływem
na ciepłe jeszcze
na ciepłe plaże
będą tu tańczyć
nie ma łez
a nad niebem
sztormy tkają
ich krosień rozpędzonych
nie widać
nie słychać
a są
środa, 15 stycznia 2020
czwartek, 12 grudnia 2019
musze karalusze
gdzie teraz chcesz pójść?
mosty już połamane
układają się w wygięte
klucze do mieszkań
muszych karaluszych
ślady starej krwi
na framugach okien
nie wrócisz
mosty już połamane
układają się w wygięte
klucze do mieszkań
muszych karaluszych
ślady starej krwi
na framugach okien
nie wrócisz
tu
nie wrócisz
widziałem oczy
nie wrócisz
widziałem oczy
puste jak twoje
serce o poranku
gdy nic takie
serce o poranku
gdy nic takie
w głowie
musze karalusze
obok postne
pokutne cienie
brwi chyba
unoszą się wstydem
musze karalusze
obok postne
pokutne cienie
brwi chyba
unoszą się wstydem
dzika miłość
łapie za klamki
każdych drzwi
łapie za klamki
każdych drzwi
klucze jak wtedy
ciepłe wianki
pierwsze i słabe
drżące dłonie
ciepłe rzeczne
nie moje i
nie twoje
środa, 2 października 2019
nie byłem
nie poddawaj się jesieni
kiedy milczy wszystko
ona szumi liśćmi
jęczą przed spadaniem
nie poddawaj się jesieni
kolory blakną
ale tylko na chwilę
przyjdzie sroga kurtyna
i ukryje to wszystko
zakryje to szronem
jak kocem przyciężkim
pod prześcieradłem z martwych mszyc
nie chciałbym
ale mógłbym
nie będę
i nie muszę
rozpadł mi się świat
pomiędzy serdecznym a wskazującym
porwane serwetki
wyschnięte winogrona
wiśnowe usta
jesienne suche usta
tanie wina i zapach starych motyli
nigdy tak jak teraz
nigdy tak jak tu
nie byłem
bardziej
nie byłem
tu
kiedy milczy wszystko
ona szumi liśćmi
jęczą przed spadaniem
nie poddawaj się jesieni
kolory blakną
ale tylko na chwilę
przyjdzie sroga kurtyna
i ukryje to wszystko
zakryje to szronem
jak kocem przyciężkim
pod prześcieradłem z martwych mszyc
nie chciałbym
ale mógłbym
nie będę
i nie muszę
rozpadł mi się świat
pomiędzy serdecznym a wskazującym
porwane serwetki
wyschnięte winogrona
wiśnowe usta
jesienne suche usta
tanie wina i zapach starych motyli
nigdy tak jak teraz
nigdy tak jak tu
nie byłem
bardziej
nie byłem
tu
piątek, 23 sierpnia 2019
warkocze
Za duża sukienka
Sklejone rzęsy
Miętowy język
Spocone szyje
Oddechy bez dna
Ręka
Ta z przodu
Dotyka nieba
Warkocze splecione
Na święta
Splecione
Mleczne i miodne
Na święta
Splecione
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
Lokomotywy
Tęsknię za mgłą
W której gubią się kruki
A potem udają
Martwe na łąkach
Drżąc w rozkoszy
Cieplejsze od rosy
Dziobią łagodnie
Poranne stopy
W której gubią się kruki
A potem udają
Martwe na łąkach
Drżąc w rozkoszy
Cieplejsze od rosy
Dziobią łagodnie
Poranne stopy
Lasy powietrza
to morza ze snów
Utkane masztami
Po sztormach za mocnych
Udają kikuty dla sów i mchu
Rusztowania dla plejad
Szum podniebnej lokomotywy
to morza ze snów
Utkane masztami
Po sztormach za mocnych
Udają kikuty dla sów i mchu
Rusztowania dla plejad
Szum podniebnej lokomotywy
czwartek, 18 lipca 2019
chyba ty
no i co z tego
że się poddałem
nic nie wiesz
tylko siedzisz w ciele
tęsnię za zapachem
trochę za kurzem
odpadają te resztki
w sztucznym słońcu
jak we wszystkim
wiruje to, choć martwe
próżne światło
już dawno nieprawdziwe
święcą do czasu
później wystawią rachunek
czy to chmury czy góry
zdjęcia kiedy byliśmy
szczęśliwi
chyba ty
że się poddałem
nic nie wiesz
tylko siedzisz w ciele
tęsnię za zapachem
trochę za kurzem
odpadają te resztki
w sztucznym słońcu
jak we wszystkim
wiruje to, choć martwe
próżne światło
już dawno nieprawdziwe
święcą do czasu
później wystawią rachunek
czy to chmury czy góry
zdjęcia kiedy byliśmy
szczęśliwi
chyba ty
środa, 19 czerwca 2019
co ty wiesz
co ty wiesz o wierze
wyginasz się jak pacynka
na huśtawce w piekle
co ty wiesz o nadziei
wpatrzona tępo
w chińskie powerbanki
co ty wiesz o miłości
zamieniłaś ją w kalkulator
podrzędnych inspiracji
wyginasz się jak pacynka
na huśtawce w piekle
co ty wiesz o nadziei
wpatrzona tępo
w chińskie powerbanki
co ty wiesz o miłości
zamieniłaś ją w kalkulator
podrzędnych inspiracji
piątek, 7 czerwca 2019
wojna
chwieją się ciężkie
klony od deszczu
liście jak pięści
szukają czół
widziałem to jeszcze
przed chwilą widziałem
zalał mi oczy
cały jej brud
odwieczna wojna
spójnika z przyimkiem
kochać się
z
czy
w
klony od deszczu
liście jak pięści
szukają czół
widziałem to jeszcze
przed chwilą widziałem
zalał mi oczy
cały jej brud
odwieczna wojna
spójnika z przyimkiem
kochać się
z
czy
w
poniedziałek, 27 maja 2019
nie zbliżaj się do rzek
nie zbliżaj się do rzek
niosą dłonie
wyrwane
z dłoni
nie zbliżaj się do rzek
niosą maszty ramion
wyrwanych
z ramion
nie zbliżaj się do rzek
otwarte oczy
wyrzucają na brzeg
wpatrzone w zamknięte
wpatrzone w martwe
nie zbliżaj się do ognia
niby dobrze go znasz
nie zbliżaj się do ognia
w ogóle go nie znasz
niosą dłonie
wyrwane
z dłoni
nie zbliżaj się do rzek
niosą maszty ramion
wyrwanych
z ramion
nie zbliżaj się do rzek
otwarte oczy
wyrzucają na brzeg
wpatrzone w zamknięte
wpatrzone w martwe
nie zbliżaj się do ognia
niby dobrze go znasz
nie zbliżaj się do ognia
w ogóle go nie znasz
sobota, 25 maja 2019
wiek nie ma znaczenia
to dziewczę
porusza się jak woda
oczy błyszczą jej
jak hartowana stal
odbita w świetle mgławicy
strategie tysięcy generałów
wypluwa razem z gumą
do żucia
mrużąc oczy
jak przy eksplozji
na co okopy
i broń na wypadek
gdy poczujesz pod plecami
ziemię martwych
ostre maszty
kurewskich uprowadzeń
ziemia która już dawno
nie obraca się
tak jak powinna
która już dawno
tkwi w tym samym
miejscu płytko niepewnie
drży czasami jak
ranna sarna
to nie jest miejsce
na przyzwoitość
ten śmiech zrywa kurtyny
zaczepy karniszy pękają w jęku
malinowe ślady na plecach
malinowe ślady na drzwiach
nie da się gdzie ukryć
ukryć już
nie ma gdzie
ona otwiera usta jak skrzydła
pióra spocone
wirują
porusza się jak woda
oczy błyszczą jej
jak hartowana stal
odbita w świetle mgławicy
strategie tysięcy generałów
wypluwa razem z gumą
do żucia
mrużąc oczy
jak przy eksplozji
na co okopy
i broń na wypadek
gdy poczujesz pod plecami
ziemię martwych
ostre maszty
kurewskich uprowadzeń
ziemia która już dawno
nie obraca się
tak jak powinna
która już dawno
tkwi w tym samym
miejscu płytko niepewnie
drży czasami jak
ranna sarna
to nie jest miejsce
na przyzwoitość
ten śmiech zrywa kurtyny
zaczepy karniszy pękają w jęku
malinowe ślady na plecach
malinowe ślady na drzwiach
nie da się gdzie ukryć
ukryć już
nie ma gdzie
ona otwiera usta jak skrzydła
pióra spocone
wirują
poniedziałek, 20 maja 2019
nikt nie trzymał steru
wiem czemu milczysz
ile można kłamać
kończą się słowa
jak paciorki mantry
kurczą się słowa
jak wspomnienia kiedy
byłaś wolna
wiem czemu kłamiesz
ile można milczeć
brzydnie ta cisza
jak poranne wytrawne
naleśniki bez smaku
i kłótnie o plany
na kolejny dzień
bez sensu się stroisz
w te barwy obronne
uzbrojona po pachy
w ślepą amunicję
nie trzymał steru
nikt
nie trzymał steru nikt
ile można kłamać
kończą się słowa
jak paciorki mantry
kurczą się słowa
jak wspomnienia kiedy
byłaś wolna
wiem czemu kłamiesz
ile można milczeć
brzydnie ta cisza
jak poranne wytrawne
naleśniki bez smaku
i kłótnie o plany
na kolejny dzień
bez sensu się stroisz
w te barwy obronne
uzbrojona po pachy
w ślepą amunicję
nie trzymał steru
nikt
nie trzymał steru nikt